Prezydent poinformował we wtorek, że po analizie sytuacji i po analizie proponowanych przepisów, zdecydował się podpisać nowelizację ustawy o IPN; jednocześnie skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego, by TK zbadał, czy wolność słowa nie jest przez przepisy noweli ustawy o IPN w sposób nieuprawniony ograniczona oraz by TK zbadał kwestię tzw. określoności przepisów prawa.

"W zaistniałej sytuacji, to było jedyne rozsądne wyjście. Oceniając czysto prawniczo, ta ustawa zawierała, (jak) by to delikatnie określić, pewne braki. W normalnym trybie, to by była kwestia prezydenckiego weta. Jednak w sytuacji wywierania na prezydenta nacisku w tym kierunku, także ze strony czynników zewnętrznych, prezydent był w sytuacji takiej, że spełnienie tych żądań byłoby niewłaściwe, żeby nie powiedzieć gorszące" – ocenił Olszewski.

Jak stwierdził, decyzja prezydenta daje możliwość "naprawienia mankamentów ustawy". Pozwala też - jego zdaniem - uzyskać czas i możliwości "do przeprowadzenia dyskusji z naszymi ewentualnymi partnerami zagranicznymi i odpowiedniego naświetlenia naszego stanowiska w opinii publicznej". "Zyskujemy czas, on jest w tej sytuacji bezcenny" - podkreślił Olszewski.

B. premier wyraził nadzieję, że Polsce uda się porozumieć z partnerami strategicznymi: z Izraelem, USA i Ukrainą, w kwestii "właściwego i możliwego dla wszystkich rozstrzygnięcia".

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN każdy kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

więcej
Wideo

Będą kary za słowa „polskie obozy śmierci”