statystyki

Rzeka nielegalnych papierosów płynie do Polski ze Wschodu

autor: Dariusz Koźlenko05.01.2018, 08:18; Aktualizacja: 05.01.2018, 08:51
Papierosy z przemytu w psiej budzie, źródło straż graniczna

Papierosy z przemytu. Źródło: Straż Granicznaźródło: Inne

Nie trzeba być geniuszem biznesu, by wiedzieć, że na kontrabandzie można zarobić. Ze Wschodu płynie więc do Polski rzeka nielegalnych papierosów.

Masyw Laworty na pograniczu Bieszczad i Gór Sanocko-Turczańskich. Stromy, mocno zalesiony stok z drzewami wysokimi na kilkanaście metrów. Samolot tkwił w ich gałęziach. Pierwsi dostrzegli go robotnicy leśni. Policjanci z pomocą strażaków przeszukali wrak, ale nic w nim nie znaleźli. Awionetka była pusta. Półtora miesiąca później, na początku listopada 2017 r., kiedy przy pomocy specjalistycznej grupy ratownictwa wysokościowego z Krosna ściągnięto ją na ziemię i przewieziono na policyjny parking, zbadano ją ponownie. Tym razem dokładniej. Samolot nie miał żadnych znaków identyfikacyjnych, a wykryte w nim ślady linii papilarnych okazały się bezużyteczne – uszkodziła je piana gaśnicza użyta przez strażaków podczas ściągania Gawrona z drzew. Bo jedyne, co udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, to właśnie to, że był to polski samolot typu Gawron.

Nieco później okazało się, że został on wyprodukowany równo pół wieku temu i aż do 2004 r. był zarejestrowany w Polsce. Potem sprzedano go na Łotwę. Podkarpaccy policjanci poprosili więc łotewskie władze, by pomogły w ustaleniu, do kogo należy awionetka. Z tym może być jednak kłopot, bo wszystko wskazuje na to, że należała do przemytników. Świadczy o tym nie tylko brak znaków identyfikacyjnych, ale też specjalne, charakterystyczne mocowania w środku. Tak też uważa nadleśniczy z Ustrzyk Dolnych, który już kilka dni po znalezieniu awionetki za bardzo prawdopodobną hipotezę uznał, że to należąca do ukraińskich przemytników maszyna, którą od pewnego czasu obserwowała Straż Graniczna.

Na razie to tylko hipoteza. Tak samo jak niepotwierdzone są podejrzenia, jaki towar mógł być w niej ukryty. Ale nikt by się nie zdziwił, gdyby okazało się, że samolot służył przemytnikom. I że leciały nią ukraińskie papierosy.

Jeszcze kilka lat temu ze wschodu płynęła do Polski rzeka nielegalnego alkoholu. Dziś rzeka zamieniła się w strumyczek, bo jeśli ktoś przewozi alkohol przez granicę, to zwykle nie więcej niż kilka butelek. I to nie ze strachu. Przemyt stał się nieopłacalny, bo cena wódki w Polsce spadła. Co innego papierosy. Sztanga, czyli 10 paczek papierosów, kosztuje za wschodnią granicą 30 zł. Wystarczy jednak, by granicę przekroczyła, i od razu zyskuje na wartości. Co najmniej dwukrotnie.


Pozostało jeszcze 83% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Reklama

Komentarze (2)

  • Mareks(2018-01-05 09:08) Zgłoś naruszenie 30

    Logika podpowiada,jeżeli przemyt wódki stal się nieopłacalny ze względu na niskie ceny- to może jakiś idiota pomyśli i obniży akcyzę na papierosy ,tak aby przemyt nie był opłacalny a zarabiał skarb państwa.

    Odpowiedz
  • ok(2018-01-05 09:05) Zgłoś naruszenie 20

    Normalne... Cena w górę przestępczość też w górę...

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie