"Pragniemy poinformować, że zadecydowaliśmy jednogłośnie o uznaniu Wojciecha Jaruzelskiego, Wacława Langego oraz Jerzego Stachowicza za infamisów" - powiedział prezes Społecznego Trybunału Narodowego Tadeusz Płużański.

Jak podkreślił Płużański, Wojciech Jaruzelski był "komunistycznym zbrodniarzem i nie ma znaczenia, że nie został nigdy skazany przez sądy - mam nadzieję, że został on osądzony przez historię". "Jaruzelski jest też komunistycznym kłamcą; człowiekiem, który przez całe swoje dorosłe życie mijał się z prawdą twierdząc, że Sowieci i komuniści nas wyzwolili, podczas gdy narzucili nam krwawą czerwoną okupację. Jaruzelski był jednym z tych, którzy od początku do końca służyli sowieckiemu okupantowi, nawet po upadku komunizmu" - mówił Płużański.

"Wojciech Jaruzelski to również komunistyczny złodziej - on sam i jego rodzina ukradli czyjąś własność, żeby później zamieszkać w willi przy ul. Ikara" - dodał.

Według prezesa STN lata 90. i 2000. to okres "dalszego hołubienia towarzysza Jaruzelskiego; uważanie go za człowieka wybitnego, człowieka honoru; to szanowanie go jako prezydenta RP". "W końcu zostaje doradcą kolejnego prezydenta - Bronisława Komorowskiego" - powiedział Płużański.

"Jaruzelski to kłamca - człowiek, który - co najstraszniejsze - pragnął, żeby ówczesna Polska przestała istnieć. Zgadzał się na to, żebyśmy stali się poligonem nuklearny w momencie wybuchu wojny atomowej; godził się na to, żeby Polaków zmieść z powierzchni ziemi" - ocenił.

"Towarzysz Jaruzelski złamał komunistyczne prawo, kiedy - powołując się na konstytucję (...) - przekierował procedurę uruchomienia owej wojny przeciwko Polakom na Radę Państwa. Zgodnie z komunistycznym prawem stan wojenny powinien być wprowadzony przez Sejm RP. To było nagminne, że komunistyczni funkcjonariusze mieli za nic prawo, które sami stanowili" - podkreślił Płużański.

Członek STN prof. Tomasz Panfil zaznaczył, że działalność "stalinowskiego prokuratora Wacława Langego pokazuje to, co system komunistyczny robił z Polakami". Przypomniał sprawę Aleksandra Florczuka, który został skazany za przechowywanie w swoim domu karabinu oraz czterech naboi pomiędzy wrześniem a grudniem 1946 r. "Prok. Wacław Lange za to przestępstwo zażądał kary śmierci. (...) Wyrok zostaje wykonany na miejscu. Tak jak my tu siedzimy za stołem, tak za stołem siedział sędzia, prokurator i dwóch ławników. Wartownik rozstrzeliwuje Florczuka przed stołem sędziowskim. Godzina i piętnaście minut - tyle wystarczyło od rozpoczęcia rozprawy do zabicia człowieka - za nic" - mówił Panfil.

"Wacław Lange stwierdza, że prawo łaski nie znajduje zastosowania, ponieważ Aleksander Florczuk jest przestępcą zdegenerowanym i nie wykazuje cech poprawy. Ci komunistyczni funkcjonariusze łamią nawet ohydnie restrykcyjne prawo komunistyczne, które stanowi wyraźnie: +wyrok śmierci może zostać wykonany po odmowie prawa łaski+. Tutaj nie ma mowy o jakimkolwiek prawie łaski" - zaznaczył.

Jak przypomniał prof. Panfil, w 2000 r. Instytut Pamięci Narodowej wszczął śledztwo przeciwko Wacławowi Lange. "Udało się nawet aresztować Langego na trzy dni. Sąd wypuścił go stwierdzając, że nie można ścigać kogoś, kogo wyroki nie zostały unieważnione. Żaden z tych wyroków przez 10 lat istnienia III RP nie został unieważniony. III RP wciąż uznawała, że można zabić człowieka przed stołem sędziowskim" - mówił Panfil.

Według Panfila, Rzeczpospolita Polska ma "olbrzymie zaniechania" wobec morderców. "To nie jest tak, jak raczyli mówić niektórzy politycy: że nie ma co się zajmować przeszłością, a należy budować mosty" - dodał.

Człowiek STN Grzegorz Surdy przypomniał sylwetkę Jerzego Stachowicza - emerytowanego dyrektora Departamentu Przeciwdziałania Korupcji, Terroryzmowi i Przestępczości Zorganizowanej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego - który nadzorował dochodzenie ws. unieruchomienia 30 autobusów krakowskiego MPK w nocy z 12 na 13 grudnia 1985 r., w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Surdy zaznaczył, że Stachowicz w czasie śledztwa groził i torturował członków opozycji.

"Jerzy Stachowicz podobnie jak wielu funkcjonariuszy SB, jest dobrym przykładem, że tacy ludzie już za czasów wolnego państwa funkcjonowało świetnie, a dzisiaj protestują na ulicach przeciwko pozbawieniu ich przywileju - wysokich emerytur" - zaznaczył Surdy.

Społeczny Trybunał Narodowy to instytucja obywatelska, która ma na celu symboliczne osądzenie komunistycznych morderców, którzy do tej pory nie ponieśli należnej im kary za swoje zbrodnie. Organizacja nazywa infamisem człowieka, który świadomie i z premedytacją wystąpił przeciwko dobru wspólnemu i ojczyźnie.