Prezydent Andrzej Duda przyjął w miniony piątek dymisję rządu Beaty Szydło; w poniedziałek powołał na nowego premiera Mateusza Morawieckiego, a wraz z nim składu jego rządu. Była premier została jednym z trojga - obok Piotra Glińskiego i Jarosława Gowina - jego zastępców; na swych stanowiskach pozostali wszyscy dotychczasowi ministrowie. Morawiecki objął też funkcje szefa resortów: rozwoju i finansów.

Na konferencji prasowej w Sejmie Lubnauer powiedziała, że zmiana premiera ma służyć odcięciu się PiS od dwóch lat "podłej zmiany w Polsce". - Podłej zmiany niszczenia prawa, niszczenia inwestycji, niszczenia edukacji, zdrowia. Dwóch lat, które zapiszą się na długo w pamięci Polaków jako czas dzielenia ich na gorszy i lepszy sort - podkreśliła posłanka.

Według niej ta zmiana się nie uda, ponieważ Mateusz Morawiecki od dwóch lat był wicepremierem i ministrem rozwoju i finansów w rządzie premier Beaty Szydło. - W związku z tym realnie rzecz biorąc nic się nie zmienia - zaznaczyła Lubnauer.

W jej ocenie to, że Mateusz Morawiecki nie dokonał żadnych zmian w składzie rządu świadczy o jego "niemocy". - Można powiedzieć, że premier Mateusz Morawiecki skończył swoją misję zanim ją jeszcze zaczął - podkreśliła szefowa Nowoczesnej.

Zdaniem Lubnauer potrzebujemy premiera, który będzie dobrym gospodarzem, który będzie zmieniał polską gospodarkę. - Człowieka, który będzie stawiał na rozwój - dodała.

- Ten rząd nic nie zmieni, ten rząd jest rządem, którego nie możemy w żaden sposób poprzeć. Natomiast zapowiadamy, że za dwa lata stworzymy nasz rząd, który będzie rządem mądrej zmiany - oświadczyła Lubnauer.