Rozmowy w sprawie wielostronnego układu o wolnym handlu, z którego prezydent Donald Trump wycofał Stany Zjednoczone niedługo po objęciu urzędu, prowadzone są przy okazji szczytu Wspólnoty Gospodarczej Azji i Pacyfiku (APEC) w wietnamskim mieście Danang. Wyraźna zgoda na kontynuację prac nad projektem z pominięciem USA byłaby sukcesem strategii zawierania wielostronnych porozumień handlowych nad umowami dwustronnymi, jakie preferuje obecna amerykańska administracja.

- Wspólnie doszliśmy do etapu, w którym możemy dyskutować nad propozycją ostatecznego pakietu dla porozumienia w sprawie wstępnej umowy o TPP - powiedział szef japońskiego ministerstwa gospodarki Toshimitsu Motegi ministrom pozostałych krajów. Podkreślił, że ważne jest, by takie wstępne porozumienie osiągnięto jeszcze w Danangu.

Cytowany przez agencję Kyodo minister przemysłu i handlu Wietnamu Tran Anh Tuan ocenił, że "strony doszły do konsensusu w niektórych trudnych sprawach, tworząc warunki do ostatecznego pakietu", zmierzającego do zawarcia umowy.

Negocjowane porozumienie, nazywane TPP11, ma w założeniu wyeliminować cła na produkty przemysłowe i rolnicze pomiędzy krajami, których wymiana handlowa warta była w ubiegłym roku łącznie 356 mld dolarów. Ma ono również ułatwić ochronę praw pracowniczych, środowiska i własności intelektualnej.

Po pierwszym zebraniu ministrowie ocenili, że potrzeba jeszcze rozmów, a jeden z urzędników powiedział agencji Reutera, że dojdzie do nich jeszcze tego samego dnia, zanim w piątek spotkają się w Danangu szefowie państw APEC.

O szybkie posunięcie projektu naprzód zabiega głównie Japonia – największa gospodarka w obrębie TPP11. Niektóre kraje nie podzielają jednak tego pragnienia i starają się o zmianę warunków umowy.

Meksyk i Kanada, które renegocjują obecnie z Waszyngtonem warunki Północnoamerykańskiej Umowy o Wolnym Handlu (NAFTA), zabiegają o zawieszenie klauzul dotyczących własności intelektualnej. Zmiany niektórych przepisów chciałby również Wietnam.

Donald Trump ogłosił wycofanie USA z umowy, argumentując, że doprowadziłaby ona do likwidacji miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, i że lepiej jest zawierać porozumienia dwustronne.