statystyki

Jarosław Maringe: Ja, król koki, popieram Ziobrę. Ja też mam dość układu [WYWIAD RIGAMNOTI]

autor: Magdalena Rigamonti29.09.2017, 07:19; Aktualizacja: 29.09.2017, 07:53
Jarosław Maringe boss narkotykowego biznesu w Warszawie w latach 90., członek mafii pruszkowskiej. Obecnie, jak mówi, przedsiębiorca

Jarosław Maringe boss narkotykowego biznesu w Warszawie w latach 90., członek mafii pruszkowskiej. Obecnie, jak mówi, przedsiębiorcaźródło: Dziennik Gazeta Prawna

Sporo wiem i widzę, że ministrowi sprawiedliwości zależy na tym samym, co mnie, na oczyszczeniu sądów i prokuratur z ludzi skompromitowanych. Popieram te wszystkie ustawy

Reklama


Magdalena i Maksymilian Rigamonti

Magdalena i Maksymilian Rigamonti

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pan chciałby być jak „Masa”.

„Masa”? Ja udowadniam, że Jarosław Sokołowski, pseudonim Kojber, czyli garnek...

„Masa” chyba.

Nie, „Kojber”, bo miał łeb jak garnek. Pseudonim Masa sam sobie dopasował. On nie powinien zostać świadkiem koronnym.

Tylko pan?

Nie, nie ja. Mówię o tym, że nie powinien, bo on nie był kimś podrzędnym w mafii pruszkowskiej, tylko jednym z jej przywódców, a herszci – zgodnie z prawem – nie mogą być świadkami koronnymi.

Piotr Pytlakowski i Sylwester Latkowski właśnie wydają na ten temat książkę.

Moim zdaniem mogą za mało wiedzieć na ten temat. Z tego, co mi wiadomo, to porównują zeznania „Kojbra” z tym, co mówi w swoich książkach. A że w książkach zmyśla...

Pan też zaczął książki pisać jak on.

„Kojber” połowę to wymyśla. Bierze historie, które słyszał, i opowiada jak swoje. Choćby jak tę z naszego wyjazdu do Tajlandii, kiedy się okazało, że piękne prostytutki to faceci. Doszło do bitwy z ich opiekunami. Jest nawet zdjęcie, jak po niej wyglądamy. „Kuba Gwałciciel” bez ucha, wszyscy lekko zmasakrowani. I zaręczam, że „Kojbra” z nami nie było. On z faktu, że jest świadkiem koronnym, zrobił cyrk. Stał się celebrytą i odcina kupony od tego, że jest gangsterem. Był Łęckim, znowu jest Jarosławem Sokołowskim, bo zobaczył, że lepiej promować prawdziwe nazwisko niż zmienione.

To podobnie jak pan.

W ostatnich latach kupiłem sto domen i płaciłem za ich pozycjonowanie, żeby nie wychodziło nic w internecie na temat mojego poprzedniego życia, więc nie chodziło mi o to, żeby być celebrytą.

A o co?

Żeby móc normalnie funkcjonować w biznesie. Zmieniłem nazwisko z Maringe na Wilimberg. Wziąłem fikcyjny ślub z prostytutką.

Teraz znowu pan jest Maringe.

Zdecydowałem się działać, demaskować układ prokuratorsko-mafijny, kiedy ministrem sprawiedliwości został Zbigniew Ziobro.

To jak pocałunek śmierci.

Niech pani nie przesadza. Napisałem Andrzejowi Rogoyskiemu, bardzo mądremu i porządnemu człowiekowi, prawnikowi, członkowi rady nadzorczej Polskiego Radia, wiceprzewodniczącemu Trybunału Stanu, co wiem na temat działania ważnych prokuratorów w Warszawie. Nie odpisał. Ale po miesiącu słyszę w mediach, że Ziobro wszystkich tych prokuratorów degraduje.


Pozostało jeszcze 89% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Reklama

Komentarze (8)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Galerie

Reklama