Medjugorie to miasteczko w Bośni i Hercegowinie, któremu sławę przyniosły świadectwa sześciorga młodych ludzi, twierdzących, że 24 czerwca 1981 r. widzieli tam Matkę Bożą. Jak mówią, w ciągu 36 lat objawienia te powtórzyły się w miejscach ich zamieszkania. Stolica Apostolska do dziś nie uznała tych objawień. Niezależnie od tego w Medjugorie trwa kult maryjny - miasteczko odwiedza ok. 2,5 mln pielgrzymów rocznie, z ponad 80 krajów. W związku z tym pod koniec marca papież Franciszek skierował ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej abp. Hosera do Medjugorie z misją sporządzenia raportu o duszpasterstwie w tym miejscu.

"Wszystko wskazuje na to, że objawienia będą uznane, być może jeszcze w tym roku. Konkretnie rzecz biorąc, sądzę, że możliwe jest uznanie autentyczności pierwszych objawień, tak jak to zaproponowała komisja kard. Ruiniego (watykańska komisja, która pracowała pod przewodnictwem kard. Camilla Ruiniego orzekła, że pierwszych siedem objawień jest prawdziwych, choć nie zostało to dotąd oficjalnie ogłoszone - PAP)" - powiedział hierarcha w piątkowym wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Dodał, że - w jego ocenie - to, co mówią tzw. widzący, jest spójne, nie ma wśród nich ludzi "nawiedzonych" czy zaburzonych psychicznie. "Potężnym argumentem za autentycznością objawień jest wierność doktrynie Kościoła" - podkreślił abp Hoser. Jednocześnie zaznaczył, że osobiście nie zajmował się badaniem treści objawień. "To nie jest to moja rola" - wyjaśnił hierarcha.

Abp Hoser zaznaczył też, że Medjugorie "to jedno z najbardziej żywych miejsc modlitwy i nawróceń w Europie - o zdrowej duchowości". "Modlitwa, cisza, skupienie, Eucharystia, adoracja, post, sakrament pojednania. To są mocne strony tego miejsca" - powiedział. Dodał, że fenomenem Medjugorje są spowiedzi. "Po bokach kościoła pw. św. Jakuba są dwa długie, specjalnie wybudowane pawilony, w których jest pięćdziesiąt konfesjonałów" - podkreślił.(PAP)