"Nad Dnieprem analizują bilans rocznej działalności Polaka, Wojciecha Balczuna, byłego prezesa PKP Cargo, który zarządza ukraińską firmą kolejową Ukrzaliznycja. Mimo to media w Kijowie piszą o poszukiwaniach nowego prezesa, który miałby zastąpić Balczuna. Jako jednego z potencjalnych następców wymieniają także Polaka - [...] Remigiusza Paszkiewicza, byłego szefa PKP PLK, a obecnego członka zarządu ukraińskich kolei" - czytamy w materiale.

Jak wskazuje portal, dyskusja o przyszłości Balczuna toczy się pomimo pozytywnych wyników firmy.

"Wśród głównych pozytywów wymieniane jest uaktywnienie działalności firmy na kierunku zachodnim i zajęcie się traktowaną dotąd po macoszemu pasażerska częścią przewozów kolejowych. Jeszcze w połowie lat 2000. z Warszawy można było dojechać pociągiem bezpośrednio nie tylko do Kijowa czy Lwowa, ale i do Odessy, Charkowa, Dniepropietrowska, czy Symferopola. Później z roku na rok kolejne połączenia znikały z rozkładów jazdy. Pod polskim kierownictwem Ukrzaliznycji trend uległ odwróceniu. Pierwszą jaskółką było  uruchomienie w grudniu zeszłego roku bezpośredniego połączenia Kijów - Lwów - Przemyśl, bijącego rekordy popularności. W czerwcu pociągi zaczęły kursować także na trasie Kowel - Chełm. A niedawno wicepremier Ukrainy ds. eurointegracji Iwanna Kłympusz-Cyncadze poinformowała, że od 1 sierpnia ruszy trzecie bezpośrednie połączenie z Kijowa do Krakowa, przez Lwów" - czytamy dalej.

"W I kwartale tego roku kolejom pod polskim kierownictwem udało się uzyskać - minimalny w stosunku do skali obrotów - zysk w wysokości 12,5 mln hrywien. Mimo niewielkiej kwoty efekt cieszy, bo zaledwie rok wcześniej, pierwszy kwartał 2016 r. Zakończył się stratą 2 mld hrywien. O jedną piątą wzrosły przychody firmy - z 15 mld hrywien w zeszłym roku do 18 mld hrywien. Również o jedną piątą udało się zmniejszyć wydatki Ukrzaliznycji; zmalały jej zobowiązania wobec banków" - wskazano także.

Firma odnotowała także 6-procentowy w porównaniu z I kwartałem zeszłego roku wzrost przewozów towarowych - do 82,7 mln ton, prawie 4-proc. wzrost liczby pasażerów - do 46,6 mln osób oraz 16-proc. wzrost przewozów tranzytowych. Udało się też poważnie zwiększyć efektywność wykorzystania taboru.

Według portalu Obserwatorfinansowy.pl, minister infrastruktury Wołodymyr Omelian nie jest jednak zadowolony z rezultatów działań Balczuna, a w konsekwencji z kierowanej przez niego firmy. Zwracał on m.in. uwagę na serię zatrzymań menedżerów wysokiego szczebla z tej firmy w związku z oskarżeniami o korupcję (chodzi o zakupy niespełniającego norm złomu jako części zamiennych do lokomotyw i machinacje przy zakupie energii elektrycznej).

Innego zdania jest były wiceminister infrastruktury Ołeksandr Kawa, który uważa, że Balczun w ciągu roku kierowania kolejami zdecydowanie poprawił sytuację z przewozami pasażerskimi. Wskazywał, że po raz pierwszy od 10 lat Ukrzaliznycja aktywnie otwierała nowe połączenia pasażerskie.