Choć jeszcze nie zostały ujawnione rządowe plany utworzenia nowego ministerstwa odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa, w środowiskach związanych ze służbami panuje poruszenie. Według naszych informacji Ministerstwo Ochrony Państwa powstanie z połączenia ABW, AW i CBA, jednak nie obejmie kontroli nad wywiadem i kontrwywiadem wojskowym.

Jak podał niedawno Onet.pl, jedną z wersji jest wariant powołania Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (z połączenia ABW i AW), na której czele stanie obecny minister koordynator służb specjalnych Mariusz Kamiński. To scenariusz, w którym superminister zyskałby kontrolę również nad służbami wojskowymi. A najbardziej stratne byłoby prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, którego nowy resort nie musiałby na bieżąco informować o działalności służb specjalnych.

– Jestem w stałym kontakcie z ministrem Kamińskim. Na razie w kwestii reformy służb nie ma o czym rozmawiać, ponieważ projekt nie jest jeszcze gotowy. Gdy zostanie ukończony, na pewno się z nim zapoznamy i damy swoje rekomendacje – mówi Paweł Soloch, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

O planach utworzenia jednego dużego ministerstwa skupiającego różne służby na łamach DGP pisaliśmy już w listopadzie. Onet podawał, że chodzi również o te wojskowe. – Nie wydaje się politycznie możliwe, by Antoni Macierewicz oddał część swojej działki – mówi jeden z posłów Prawa i Sprawiedliwości, który orientuje się w sprawach bezpieczeństwa i reformy tej dziedziny.

Nieoficjalnie mówi się, że nowe ministerstwo miałoby zacząć działać od 1 stycznia, a jego siedzibą stałby się gmach obecnego Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. To tuż obok Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Innym skutkiem ubocznym reformy może być wzmożona rotacja kadr w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu. Takie informacje potwierdziło dwóch naszych rozmówców. Mowa o exodusie ok. 300 funkcjonariuszy ABW i kilkudziesięciu AW. Spytaliśmy o to obie instytucje. Do zamknięcia tego numeru nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Odejścia mają być związane m.in. z obawami masowych zwolnień po połączeniu instytucji i chęcią korzystniejszego przejścia na emeryturę przed ewentualną zmianą.

O plany połączenia spytaliśmy byłego funkcjonariusza Służby Kontrwywiadu Wojskowego. – To mi przypomina plany Władimira Putina, który chciał w superresorcie skupić GRU i FSB. Nasuwa się pytanie, czy to potrzebne – mówi nasz rozmówca. – Z punktu widzenia koordynacji działań tak, ale jest druga strona medalu. Zbyt duże uprawnienia kuszą nadużywaniem ich. A historia pokazuje, że zawsze kończy się to porażką. Tak było w przypadku WSI, WSW czy SB. Argumentem lepszego nadzoru można wiele uzasadnić – dodaje.

Nieco inaczej na kwestię patrzy były szef Agencji Wywiadu płk Grzegorz Małecki. – Potrzebna jest właściwa koordynacja, a nie połączenie służb. To nie ma żadnego uzasadnienia. ABW i AW mają zupełnie inne zadania i nie powinno się ich łączyć. W dużych firmach zawsze dominuje jedno zadanie, co oznacza, że nasze zdolności wywiadowcze automatycznie ucierpią – tłumaczy Małecki, który niedawno odszedł ze służby w Agencji Wywiadu. Jego zdaniem na reformie najbardziej straci właśnie wywiad cywilny. – Dziś na świecie tworzy się małe wyspecjalizowane instytucje, a nie molochy od wszystkiego. Nowe wyzwania wymagają nowych instrumentów, małych i elastycznych – dodaje Małecki, dziś związany z Fundacją im. Kazimierza Pułaskiego.

Krytycznie projekt ocenia także Marek Biernacki, były szef MSW, obecnie członek sejmowej komisji służb specjalnych. – To błąd, podobny pomysł funkcjonował za PRL. Żadne nowoczesne państwo, żaden z naszych sojuszników nie ma tak zbudowanych służb. To będzie nieskuteczne, a może być niebezpieczne dla obywateli – komentuje.