Murad Nagmetow zmarł w wyniku obrażeń odniesionych na skutek uderzenia granatem z gazem łzawiącym. Władze użyły gazu do rozpędzenia manifestacji. Jeszcze tego samego dnia zostało wszczęte dochodzenie w sprawie zabójstwa i nielegalnego użycia broni, ale następnie było ono trzykrotnie zawieszane: ostatni raz w kwietniu 2011 roku.

Ojciec zabitego demonstranta, Jarmet Nagmetow, w 2008 roku zwrócił się do Trybunału w Strasburgu o uznanie, że zabójstwo to było złamaniem prawa do życia gwarantowanego w art. 2 europejskiej konwencji praw człowieka. Argumentował, że śmierć syna była wynikiem bezprawnego i nadmiernego użycia siły przez władze. Poskarżył się również na brak skutecznego śledztwa w tej sprawie.

W listopadzie 2015 roku Trybunał wydał wyrok, w którym uznał Rosję winną złamania prawa do życia i zasądził 50 tys. euro zadośćuczynienia na rzecz ojca, Jarmeta Nagmetowa. Rosja odwołała się od tego orzeczenia.

W czwartek wyrok w drugiej instancji wydała złożona z 17 sędziów Wielka Izba Trybunału. Ponownie jednogłośnie uznała, że doszło do złamania art. 2 europejskiej konwencji praw człowieka, a okoliczności sprawy są wyjątkowe. Dlatego zdecydowaną większością głosów sędziowie opowiedzieli się też za nakazaniem wypłaty ojcu przez Rosję 50 tys. euro tytułem zadośćuczynienia za doznane straty moralne.

"Wielka Izba stwierdziła szczególnie poważne naruszenie konwencji (...). Waga i wpływ tych naruszeń, jak również ogólny kontekst, w jakim do nich doszło, a zwłaszcza długie i wadliwe śledztwo w sprawie zgonu spowodowanego przez funkcjonariusza państwowego, są argumentami za przyznaniem słusznego zadośćuczynienia" - przekazały służby prasowe Trybunału. Zwróciły przy tym uwagę, że na takie zadośćuczynienie Jarmet Nagmetow nie może liczyć zgodnie z prawem rosyjskim. (PAP)