O wniesieniu do Sądu Okręgowego w Gdańsku aktu oskarżenia poinformował w poniedziałek prokurator Mariusz Marciniak z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, która to jednostka nadzorowała postępowanie w tej sprawie.

Jak podał Marciniak, oskarżono jedną kobietę i siedmiu mężczyzn, w wieku od 24 do 50 lat. W sumie śledczy zarzucili im popełnienie 79 przestępstw.

Zdaniem prokuratorów motorem działania w tej sprawie było trzech mężczyzn, do których trafiały kradzione w Niemczech, Szwecji i Polsce auta. "Tych trzech mężczyzn zajmowało się znajdowaniem tzw. słupów, którym przekazywano komplet sfałszowanych dokumentów niezbędnych do rejestracji aut" – powiedział PAP Marciniak dodając, że śledczy uznali, iż trzech oskarżonych działało jako grupa przestępcza. Grozi im nawet do 15 lat więzienia.

Jak poinformował Marciniak, proceder dotyczył drogich, luksusowych lub sportowych pojazdów. Znalazły się wśród nich m.in. różne modele marek Toyota, BMW i Volkswagen oraz Honda CRV, Lexus, Audi RS5, Porsche Cayenne, Land Rover i Mitsubishi. W sumie wartość aut oszacowano na ponad 3,1 mln zł, a wartość najdroższego auta - na 400 tys. zł.

W samochodach przerabiano znaki identyfikacyjne i uzyskiwano fikcyjne dokumenty wskazujące, że auta zakupiono na terenie Austrii lub Dani. Po legalizacji aut w wydziałach komunikacji miejskich urzędów w Gdańsku, Słupsku i w Sławnie, samochody sprzedawano w Gdańsku i w Gdyni.

Poza trzema głównymi organizatorami procederu, w sprawę zamieszanych było kilkanaście innych osób, które rejestrowały skradzione auta lub kupowały je mając świadomość pochodzenia samochodów. Dziewięć spośród tych osób złożyło w prokuraturze wnioski o dobrowolne poddanie się karze: śledczy przychylili się do tych wniosków i skierowali je do sądu, gdzie mają zostać rozpoznane.

Kolejnych pięć osób będzie sądzonych wraz z trzema głównymi organizatorami przestępstw. Wśród tych osób są m.in., takie, które aby kupić skradzione auto, zawierały umowy leasingu operacyjnego narażając tym samym na szkodę firmy leasingowe. W sumie z tymi firmami zawarto sześć takich umów na kwotę ponad 636 tys. zł.

Spośród 22 skradzionych samochodów policja odzyskała jak dotąd 17. Marciniak wyjaśnił, że urzędnicy z magistratów, w których zarejestrowano kradzione auta, wszczęli już postępowania administracyjne zmierzające do "uchylenia decyzji o dopuszczeniu do ruchu i zarejestrowaniu skradzionych samochodów".

Śledztwo w tej sprawie prowadziła Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku. Do postępowania włączono 14 spraw, którymi zajmowały się prokuratury w Gdyni, Gdańsku, Słupsku, Sławnie i w Warszawie. (PAP)