Zamiast wykładowców studentów zaczynają uczyć pracownicy z firm specjalizujących się w organizowaniu imprez. Zwolnieni nauczyciele składają pozwy do sądu pracy.
ikona lupy />
Małgorzata Regulska-Cieślak radca prawny prowadząca indywidualną praktykę zawodową w Kancelarii Radcy Prawnego Małgorzaty Regulskiej-Cieślak / Dziennik Gazeta Prawna
Szkoły wyższe coraz częściej wypowiadają umowy pracownikom i zlecają wykonanie danej usługi podwykonawcom. W ten sposób zatrudniają już nie tylko osoby na stanowiskach administracyjnych, lecz także kadrę dydaktyczną. Akademicy są oburzeni i zapowiadają protest.
Wykładowca z pleneru
Na outsourcing części kadry akademickiej zdecydowała się Akademia Wychowania Fizycznego (AWF) w Katowicach.
– Od roku akademickiego 2014/2015 wybraliśmy takie rozwiązanie ze względu na trudną sytuację finansową uczelni. Mamy niż demograficzny i niską dotację z budżetu państwa – wyjaśnia Krzysztof Nowak, rzecznik prasowy AWF w Katowicach.
W ubiegłym roku uczelnia odnotowała ok. 2 mln zł straty. – Po przeanalizowaniu tego, ile osób będzie potrzebnych do nauczania języków obcych, okazało się, że z 18 zatrudnionych powinniśmy zwolnić 11. Dla nich nie wystarczyłoby godzin zajęć – wylicza Krzysztof Nowak.
Jednak negocjacje z pracownikami dotyczące obniżenia wymiaru czasu pracy nic nie dały.
– Dlatego sprawdziliśmy, że jedyną możliwością jest zlikwidowanie całego studium języków obcych i podpisanie umowy z firmą zewnętrzną na świadczenie tej usługi – informuje Nowak. To rozwiązanie pozwoli zaoszczędzić uczelni 800 tys. zł w skali roku.
Akademicy są oburzeni i dziewięć zwolnionych osób już skierowało swoje kroki do sądu pracy. – Uważamy, że uczelnia złamała prawo – stwierdza Iwona Olczyk, zwolniony wykładowca AWF.
Dodaje, że ze strony internetowej jednej z firm, która wygrała przetarg na kształcenie studentów, wynika, iż specjalizuje się ona w „organizacji różnego rodzaju imprez estradowych, koncertów plenerowych, ale również konferencji i szkoleń oraz wszelkich okolicznościowych eventów z udziałem znanych i lubianych artystów, zgodnie z oczekiwaniami zleceniodawcy”.
Związkowcy przeciwko
AWF nie jest jedyną uczelnią, która w ten sposób chce redukować koszty. Takie pomysły pojawiły się też m.in. na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego (UJK) w Kielcach.
– Uczelnia rozważała takie rozwiązanie, ale nie zostało wypracowane wspólne stanowisko. Pracownicy ocenili ten pomysł negatywnie – informuje Jan Duda z UJK.
Tymczasem przeciwko outsourcingowi na uczelniach wystąpili już związkowcy.
– Przecież zatrudnianie nauczycieli akademickich, w tym także lektorów, jest regulowane ustawą z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.) i nie powinno się tych usług zlecać firmom zewnętrznym – alarmuje Janusz Szczerba, wiceprezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego.
– Uważamy również za niedopuszczalne stosowanie podwykonawstwa w procesie dydaktycznym, czyli działaniu, które jest istotą uczelni – dodaje Ryszard Zieliński, przewodniczący komisji zakładowej w NSZZ „Solidarność” UW.
Janusz Szczerba informuje, że ZNP swój protest skieruje do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. – Jeśli to nie pomoże, wystąpimy do Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA) z wnioskiem o zawieszeniem kierunków na uczelniach, które w ten sposób pozyskują kadrę do kształcenia studentów – zapowiada Janusz Szczerba.
Zdaniem prof. Marka Rockiego, przewodniczącego PKA, w outsourcingu nie ma nic złego. – To nie musi oznaczać gorszej jakości kształcenia. Wręcz przeciwnie – komentuje, wyjaśniając, że jeśli specyfikacja zamówienia określiła odpowiednie wymogi dla osób, które będą nauczać studentów, to firma, która wygrała przetarg, musi je spełnić.
– Jeśli rzeczywiście głównym wyznacznikiem będzie cena, a niska jakość świadczenia usług nie będzie przeszkadzać uczelni w wyłonieniu danego podwykonawcy, wówczas można mieć zastrzeżenia, ale nie zakładałbym z góry, że tak jest – uzupełnia Marek Rocki.
Niewskazany outsourcing
Resort nauki pozostawia w tej sprawie uczelni wolną rękę, ale nie przychyla się do takiego rozwiązania.
„Przepisy ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym nie regulują wprost kwestii outsourcingu zajęć dydaktycznych związanych z nauczaniem języków obcych ani innych przedmiotów. Przepisy nie formułują wytycznych w odniesieniu do organizacji zajęć, pozostawiając te kwestie w gestii uczelni, które zgodnie z art. 70 ust. 5 konstytucji RP oraz art. 4 ust. 1 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym są autonomiczne we wszystkich obszarach działania na zasadach określonych w tej ustawie” – czytamy w odpowiedzi prof. Marka Ratajczaka, wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego, na poselskie zapytanie nr 7151.
Profesor dodaje, że o tym, czy w strukturze organizacyjnej danej uczelni ma być wydzielona jednostka kształcąca w zakresie języków obcych, powinien stanowić statut uczelni. – Organizując proces dydaktyczny, uczelnia powinna się kierować zasadą, że zajęcia mieszczące się w zakresie jej podstawowej działalności statutowej powinny być realizowane przez jej etatowych pracowników. Powierzanie tych zadań podmiotom zewnętrznym, np. na podstawie umów cywilnoprawnych, może mieć miejsce jedynie w przypadkach szczególnych, zwłaszcza gdy przewidywane obciążenia nie uzasadniają zatrudnienia etatowego pracownika – uzupełnia prof. Ratajczak.
Jego zdaniem wskazanie to wynika zarówno z konieczności wypełnienia warunków dla prawidłowego przebiegu toku studiów oraz oceny pracy nauczycieli akademickich, jak i konieczności sprawowania kontroli nad jakością prowadzonego kształcenia w ramach realizowanego w uczelni systemu zapewnienia jakości kształcenia. Osoba zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej nie podlega odpowiedzialności dyscyplinarnej w zakresie wykonywania obowiązków nauczyciela akademickiego oraz godności zawodu.
– Wobec powyższego powierzanie realizacji zajęć dydaktycznych podmiotom zewnętrznym, w szczególności w sytuacji, gdy jest uzasadnienie dla zatrudnienia pracowników, należy uznać za działania niewskazane. Mimo iż prawnie nie są zakazane, to ze względu na konieczność sprawowania pełnej kontroli nad jakością wykonywania pracy oraz zapewnienia studentom i doktorantom możliwości dokonywania oceny pracy nauczycieli akademickich, a także zapewnienia dyscypliny pracy w uczelniach takie praktyki nie powinny mieć miejsca – zaznacza wiceminister Marek Ratajczak.
Takie działanie jest dopuszczalne
Zgodnie z art. 118 ust. 1 ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym nawiązanie stosunku pracy z nauczycielem akademickim następuje na podstawie mianowania albo umowy o pracę. Przyjmuje się jednak, że podstawę zatrudnienia na uczelni mogą stanowić umowy cywilnoprawne. Wielokrotnie Sąd Najwyższy stwierdzał, że zatrudnienie nie musi mieć charakteru pracowniczego, a praca może być świadczona także na podstawie umów cywilnoprawnych (tak np. wyrok Sądu Najwyższego z 9 grudnia 1999 r., I PKN 432/99). O wyborze rodzaju podstawy prawnej zatrudnienia decydują zainteresowane strony, zgodnie z zasadą autonomii woli stron kreującą swobodę umów (art. 3531 kodeksu cywilnego w zw. z art. 300 k.p.). Dodatkowo zgodnie z art. 129 ust. 3 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym nauczyciel akademicki może też prowadzić działalność gospodarczą, musi jednak poinformować o tym rektora uczelni, która jest dla niego podstawowym miejscem pracy. Możliwy jest również outsourcing usług przez uczelnię. Sąd Najwyższy stwierdził, że pracodawca może wypowiedzieć pracownikowi umowę o pracę, a jego zadania przekazać do zewnętrznej obsługi na podstawie umowy cywilnoprawnej (wyrok Sądu Najwyższego z 12 lipca 2001 r. I PKN 541/00).