Mazurek o udziale dwóch sędziów w rozprawie w SN: Sabotaż reformy sądownictwa

| Aktualizacja:
W środę przed południem Sąd Najwyższy przystąpił do rozpoznawania sprawy w składzie siedmiu sędziów, wśród których dwóch ukończyło 65. rok życia - Jacek Gudowski i Wojciech Katner - a prezydent Andrzej Duda nie wydał postanowienia w sprawie ich dalszego orzekania. / ShutterStock

Udział dwóch sędziów, co do których orzekania prezydent nie wydał postanowienia, w środowej rozprawie Sądu Najwyższego to sabotaż reformy sądownictwa, którą przeprowadzamy; nadzwyczajna kasta nie chce się zgodzić na zmiany - chroni swoje przywileje - oceniła w środę rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Na początku sierpnia Sąd Najwyższy wystosował pięć pytań prejudycjalnych do Trybunału Sprawiedliwości UE i zawiesił stosowanie trzech artykułów ustawy o SN określających zasady przechodzenia sędziów tego sądu w stan spoczynku. Sąd Najwyższy poinformował we wtorek, że wystosował do Trybunału Sprawiedliwości UE dwa kolejne pytania prejudycjalne w sprawie niezależności władzy sądowniczej. SN wniósł też o zastosowanie trybu przyspieszonego.

Mazurek została zapytana przez dziennikarzy w Sejmie, jak odbiera obecność na środowym posiedzeniu Sądu Najwyższego sędziów, którzy zgodnie z ustawą przeszli w stan spoczynku. W środę przed południem Sąd Najwyższy przystąpił do rozpoznawania sprawy w składzie siedmiu sędziów, wśród których dwóch ukończyło 65. rok życia - Jacek Gudowski i Wojciech Katner - a prezydent Andrzej Duda nie wydał postanowienia w sprawie ich dalszego orzekania.

"To jest dalej sabotaż tej reformy, którą przeprowadzaliśmy. Nadzwyczajna kasta nie chce się zgodzić na zmiany, do których jako parlamentarzyści mamy pełne prawo, bo to jednak my uchwalamy prawo" - podkreśliła rzeczniczka PiS.

Oceniła, że oczekiwanie przez sędziów SN, którzy przeszli w stan spoczynku, na wyrok TSUE jest "zdumiewające". "Jak rządziła opozycja wszyscy mówili, że o tym czy coś jest zgodne z konstytucją, czy nie jest, decyduje Trybunał Konstytucyjny, jaki się mieści w Polsce, a nie w Brukseli" - powiedziała Mazurek. Według niej "to jest taki wybieg, żeby chronić te przywileje i uprawnienia, które dzisiaj posiadają".

Zgodnie z ustawą o Sądzie Najwyższym, która weszła w życie 3 kwietnia, w dniu następującym po upływie trzech miesięcy od tego terminu w stan spoczynku przeszli z mocy prawa sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia. W związku z tym od 4 lipca przestali - według ustawy - pełnić swoje funkcje. Mogli dalej orzekać, jeśli w ciągu miesiąca od wejścia w życie nowej ustawy złożyli stosowne oświadczenie i przedstawili odpowiednie zaświadczenia lekarskie, a prezydent wyraził zgodę na dalsze zajmowanie przez nich stanowiska sędziego SN. Prezydent przed wyrażeniem zgody na dalsze zajmowanie stanowiska zasięgnął opinii KRS.

Jak poinformowano we wtorek zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego po ukończeniu 65. roku życia otrzymali sędziowie: Marian Kocon (Izba Cywilna), Anna Kozłowska (Izba Cywilna), Rafał Malarski (Izba Karna), Zbigniew Myszka (Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych) oraz Bogumiła Ustjanicz (Izba Cywilna).

Prezydent nie wydał postanowienia ws. dalszego orzekania przez sędziów: Józefa Iwulskiego, Jerzego Kuźniara, Stanisława Zabłockiego, Marii Szulc, Anny Owczarek, Jacka Gudowskiego i Wojciecha Katnera. Wobec wszystkich tych siedmiu sędziów Krajowa Rada Sądownictwa sformułowała wcześniej negatywną opinię.