W policji najpierw ostrzeżenie potem użycie siły

| Aktualizacja:
Takie zaś postępowanie jest nieetyczne i naraża na szwank dobre imię Policji. / PAP / Jakub Kamiński

Policjant przed użyciem środka przymusu bezpośredniego musi ostrzec demonstranta o takim zamiarze, inaczej narazi się na odpowiedzialność dyscyplinarną oraz może poważnie naruszyć dobre imię Policji – stwierdził w wyroku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku.

Komendant miejski policji obwinił podwładnego za to, że ten pełniąc służbę w rejonie portu lotniczego, nie dopełnił swoich obowiązków oraz nadużył uprawnień.

Najpierw, przed podjęciem czynności wobec osób biorących udział w zgromadzeniu, nie poinformował dyżurnego komisariatu, a następnie, jeszcze przed zastosowaniem środka przymusu bezpośredniego, nie zamierzał wezwać demonstrantów do zaprzestania protestu oraz ostrzec ich przed ew. reakcją. Zamiast tego zachował się w sposób nieadekwatny do stopnia zagrożenia i stawianego oporu. Podczas gdy jeden z protestujących odmówił odłożenia baneru protestacyjnego wdał się z nim w „szarpaninę”. Policjant został też obwiniony o to, że w żaden sposób nie skontaktował się z organizatorami zgromadzenia.

Komendant następnie postanowił ukarać funkcjonariusza karą dyscyplinarną. Udzielił mu ostrzeżenia o niepełnej przydatności na zajmowanym stanowisku. Przełożony stwierdził, że funkcjonariusz swym postępowaniem naraził społeczny wizerunek policji na negatywne opinie, tzn. dopuścił się czynu z art. 132 ust. 1 ustawy o Policji, w zw. z "Zasadami Etyki Zawodowej Policjanta”.
Policjant odwołał się do komendanta wojewódzkiego, który wprawdzie uchylił orzeczenie ale tylko w części. Komendant stwierdził, że policjant nie musiał się kontaktować z organizatorami, gdyż zdarzenie pod portem lotniczym nie było zgromadzeniem. W pozostałym zakresie utrzymał jednak orzeczenie.

Organ stwierdził, że wizualny i foniczny zapis zdarzenia jednoznacznie wskazywał, iż policjant nie podjął żadnych czynności, mających na celu ostrzeżenie głosem przed swoja reakcją. Komendant ubolewał, że zabezpieczony materiał w postaci wydruków komentarzy znajdujących się na stronie internetowej, jednoznacznie wskazywał na przewagę negatywów, kierowanych nie tylko pod adresem samego obwinionego, ale przede wszystkim pod adresem Policji. To z kolei oznaczało niestosowanie się do zasad etyki zawodowej i szargania imienia służby.

Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku.

Mężczyzna broniąc się przed zarzutami wskazał, że według urzędu miasta, wydarzenie pod lotniskiem zostało zorganizowane w sposób nielegalny. Zebrania tego nie można było uznać za spontaniczne, bowiem nie posiadało cech opisanych w przepisach dotyczących zgromadzeń. Zdaniem funkcjonariusza, każde zebranie w miejscu publicznym, które nie zostało legalnie zorganizowane i wywołuje zamieszanie, nie może zostać uznane za zgromadzenie, lecz za zebranie. Nie można ponadto zlekceważyć faktu, że zebranie miało miejsce na lotnisku, czyli na terenie nadgranicznym - podlegającym szczególnej ochronie. Tym samym trudno czynić mu zarzut, że realizował swoje obowiązki służbowe. Wskazał, że jeden z protestujących odmówił wylegitymowania się. Policjant przystąpił do stosowania środków przymusu bezpośredniego, dopiero gdy demonstrant zaczął bezprawnie stawić opór, odmawiając puszczenia trzymanego banera.

WSA 26 kwietnia 2018 r. oddalił skargę funkcjonariusza. Sąd wyjaśnił, że zasady odpowiedzialności dyscyplinarnej policjantów zostały uregulowane w rozdziale 10 ustawy o Policji. Funkcjonariusz odpowiada dyscyplinarnie za popełnienie przewinienia dyscyplinarnego, polegającego na naruszeniu dyscypliny służbowej lub nieprzestrzeganiu zasad etyki zawodowej. Naruszeniem dyscypliny służbowej jest zawinione przekroczenie uprawnień lub niewykonaniu obowiązków, wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydanych przez przełożonych, uprawnionych na podstawie tych przepisów.

W ustawie o Policji wskazano ogólny katalog przypadków, będących przykładami naruszenia dyscypliny służbowej przez policjanta. M.in. naruszeniem dyscypliny służbowej jest niedopełnienie obowiązków służbowych albo przekroczenie uprawnień określonych w przepisach prawa. Te z kolei doprecyzowane są m.in. przez wewnętrzne zasady dotyczące etyki wykonywania zawodu.
Sąd orzekł, że zasady etyki, w jednostce funkcjonariusza zastrzegają, iż policjant podejmując decyzję o użyciu broni palnej lub zastosowaniu środków przymusu bezpośredniego, powinien zachować szczególną rozwagę i stale mieć na uwadze charakter tych środków. Powinien dbać o społeczny wizerunek Policji jako formacji, w której służy i podejmować działania służące budowaniu zaufania.

Zdaniem sądu, w sprawie nie budziło wątpliwości, że policjant nie zachował rozwagi przy użyciu środków przymusu bezpośredniego. Zarówno na zapisie pochodzącym z telewizji oraz zapisie pochodzącym z kamery monitoringu - nie ujawniono, aby obwiniony przeprowadził rozmowy z uczestnikami lub chociażby wykonał jakikolwiek niewerbalny gest sugerujący takie działanie. Z dowodów jednoznacznie wynika, że skarżący w sposób nagły, po podejściu do uczestnika, ukierunkowuje swoje działania na uniemożliwienie mu trzymania drzewca transparentu. Takie zaś postępowanie jest nieetyczne i naraża na szwank dobre imię Policji.

Wyrok jest nieprawomocny. Przysługuje na niego skarga do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Wyrok WSA w Gdańsku sygn. III SA/Gd 150/18